wtorek, 17 lutego 2015

Zwiastun!!!!!!!!!!





Najpierw wyjaśnienia. Rozdział najprawdopodobniej będzie w weekend. Nie dodałam go teraz , ponieważ niedawno stworzyłam książkę na wattpad. 
Przepraszam.
I'm sorry.

A teraz ZWIASTUN!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kocham go jest cudowny.
Bardzo dziękuje Naomi, która wykonałą ten zwiastun
Kocham Cię.
Zwiastuny możecie zamawiać na stronie Dolina Zwiastunów
Link jest w prawym pasku.

    Lofciam ♥

sobota, 31 stycznia 2015

#6

★POV Mi★

Po bójce, którą rozpoczął mój zazdrosny były zawiozłam Liama do siebie. Opatrzyłam mu rany i położyłam do swojego łóżka i zrobiłam coś czego sama po sobie się nie spodziewałam. Pocałowałam go w policzek. Li uśmiechnął się i odpłynął do krainy Morfeusza. Ja jeszcze długo nie mogłam zasnąć. Dlaczego? Bo nie mogłam zrozumieć co członek boysbandu robił na wyścigach. Moje rozmyślania trwały by dużej, ale usłyszałam że ktoś schodzi po schodach. Odwróciłam się w stronę gościa i trochę posmutniałam. Wyglądał okropnie. Od razu zaczęłam go przepraszać, a on stał i gapił się na mnie. Wybuchłam.
- Co się tak gapisz?
- Nie musisz mnie przepraszać, przecież to nie twoja wina- spuściłam głowę. A on podniósł ją i spytał się mnie.
- Hej mała co jest?
-No bo to był mój były i nie może pogodzić się z tym że jest były. A ja cię przytuliłam i on  to zobaczył i się na ciebie rzucił. Przepraszam.
- A dlaczego jest już były?- toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę. Nawet Lucy nie wiedziała co się stało.
- Chodźmy usiąść to nie jest krótka historia.
Zaczęłam od początku, czyli od naszego spotkania na torze wyścigowym.Później wielka miłość, znęcanie się nade mną i zdrada. To było za dużo zerwałam z nim ale on nadal mnie chce.
- Na jakim torze?
-Tam gdzie trenują samochody i motory?
- Nie musisz się ze mnie nabijać. Bardzo mi przykro ja nigdy bym nie skrzywdził kobiety. Nie musisz się mnie bać. 
- Nie boję.
-To dobrze. A chociaż mocno go pobiłem?
- Złamana ręka i trochę siniaków- niech sobie myśli, że to on
- Co robimy Mi?
-Może pójdziemy na tor?
-Okej tylko masz może jakiś ciuchy?
-Tak. Mój kuzyn często tu przyjeżdża i zostawia zawsze coś. Pierwszy pokój po lewo na piętrze. Ja też pójdę się przebrać.
-Okej to za jakiś 15 minut?
Nie odpowiedziałam mu tylko od razu pobiegłam na górę się przebrać. Włożyłam czerwoną bluzkę, marmurki, czarne platformy i biały zegarek. Do tego mocniejszy makijaż.Elegancko i z klasą tak jak lubię. Kiedy wyszłam z pokoju zobaczyłam Liama, wyglądał idealnie.
Po jakiś 20 minutach doszliśmy na miejsce tam przywitał nas Cowell
-Hej Mi. Co ty pobiłaś Liama Payna?
-Nie, biłem się z jej ex.
- To dobrze. Jakbyś się z nią bił to wyglądałbyś gorzej.
Kiedy oni dalej rozmawiali ja postanowiłam pójść do biura i uzupełnić papiery. Może to dziwne, że organizuje nielegalne wyścigi i prowadzę legalny tor. Ale na wyścigach jestem sobą i mogę sprowadzać dobrych kierowców na lepszą drogę. Tak anioł Mila.
-Mi! O tu jesteś. Mogę się przejechać?
-A co powiesz na mały wyścig z mistrzem tego toru?
-Okej a kim on jest?
-Stoi przed Tobą kochanie.
Chwilę później siedzieliśmy w swoich samochodach i zmierzaliśmy do ostatniego zakrętu. Jeszcze chwila. i.. wygrałam.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Wiem,że krótki. Ale długo mnie nie było i postanowiłam coś dodać.
Brak weny. Proszę komentujcie bo inaczej nie wiem czy ktoś w ogóle to czyta.Zamówiłam zwiastun button do ich strony jest na prawym pasku zajrzyjcie.

Lofciam ♥

sobota, 10 stycznia 2015

#5

Bałam się, że Harry mnie pocałuje. Ale czy na pewno? Czułam coś do Harr'ego i nie wiedziałam co. To właśnie było moje życie pełne niewiadomych. Wkońcu Harry wstał i podał mi rękę. To nie było dziwne. Dziwniejsze było to co zobaczyłam w salonie, na kolanach Zayn'a siedziała jakaś blond lala i całowała się z nim. Poczułam dziwne ukłucie w sercu, ale przecież nic do niego nie czułam. Prawda?  Moje rozmyślania przerał irytująco przesłodzony głos blondynki.
- Hej jestem Perrie.
- Hej jestem Lucy. Miło cię poznać.- uśmiechnęłam się sztucznie, ale miałam nadzieję, że nikt tego nie zauważył. Reszta wieczoru minęła spokojnie. Pomijając fakt że Malik cały czas wlepiał we mnie wzrok. Nie ukrywajmy przeszkadzał mi, ale starałam się to ignorować. Przerwał nam dźwięk mojego telefonu oznaczający, że dostałam wiadomośc. Po przeczytaniu jej żałowałam, że nie odpuściłam sobie tego na później. Trzy słowa cały czas odbijały się echem w mojej głowie: Zabiję cię Suko.
Nawet nie musiałam sprawdzać nadawcy. To był Juss. Nie będzie mnie kurwa zastraszał.
Od razu poszłam do Caroline aby jej o tym powiedzieć. Byłam jedną cholerną tykającą bąbą. Nie wiem jakim cudem jeszcze nikogo nie uderzyłam. Caroline nie była w lepszym stanie po usłyszeniu wszystkiego. Właśnie za to ją kochałam. Wszystko odczuwałyśmy taksamo. Z Olą było tak samo. Czy inaczej? Niestety Car nawet nie dała mi tego sobie w myślach poukładać bo już ciągnęła mnie na imprezę. Po drodzę zgarnęłyśmy jeszcze Hazzę. W sumie to nie wiedziałam czy jedzie tam dla mnie czy dla mojej kompanki. Widziałam, że coś do siebie czuli. Lecz nie byłam pewna czy jest to nienawiść a może miłość. Oczywiście tak szybko nie wyszłyśmy. Najpierw przebrałyśmy się ja skończyłam pierwsza a Car po mnie. Oczywiście musiała posłuchać swojej rady: Im mniej tym lepiej.
Myślałam że chłopakom oczy wykecą z orbit.  Pożegnałyśmy się z nimi wzięłam klucze i udaliśmy się do wcześniej zamówionej taksówki. Jeśli chodzi o klub to zdałyśmy się na Harr'ego, i takim oto sposobem jesteśmy w JuJu. Nie była to jakaś melina, tylko elegancki klub. Pamiętam tylko, że weszłyśmy i odrazu skierowałyśmy się do baru. Zamawiałyśmy wzystko jak leci. Ostatnie co pamię tam to śmiech Hazzy.
Obudziłam się w swoim łóżku, czyki nie jest tak źle. Obok mnie leżała Car.
Po jakich dwuziestu minutach schodziłyśmy na śniadanie. Myślałam, że chłopakom szczenka opadnie, kiedy zobaczyły moją  koleżankę. To prawda wczoraj wychodziła prawie naga a dzisiaj ubrana w dresy. Ale to cała Caroline. Śniadanie zjedliśmy w ciszy następnie razem z Olą poszłyśmy na spacer. W domu został tylko Liam.

★ Liam's POV★
Wszyscy wybyli z domu.  Znowu. Od czasu kiedy zerwałem z Danielle prawie nigdzie nie wychodziłem. Zdradziła mnie, byłem w niej całkowicie zakochamy.  Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Otworzyłem a tam ujrzałem elegancko ubraną kobietę.
- Cześć.- jej głos był bardzo piękny.
- Cześć?  Nie udzielamy wywiadów- rzuciłem oschle a ona się zaśmiała. Boże jaki ona miała seksowny głos.
- Najwyraźniej Lucy zapomniała o tym że miałyśmy się spotkać. A tak wogóle jestem Mila dla przyjaciół Mi.
- Miło cię poznać Mi. Jestem Liam, wejdź do środka nie będziemy tak stali na dworze- Mi wezła razem ze mną do środka.
- A kim jesteś dla Lucy?
- Siostrą. - i znowu ten śmiech.
Siedzieliśmy tak jeszcze długo, ale Mi około 18 stwierdziła że musi już iść. Trochę posmutniałem, ale przypomniałem sobie że musze pojechać na wyścig.
*2 godziny później*
 Właśnie stałem na lini startu opartu o swoje auto. I nagle zobaczyłem Mi, wyglądała inaczej. Aż dech mi zaparło na widok jej długich nóg, lecz nadal nie wiem co taka elegancka kobieta tu robi. A ponieważ byłem bardzo ciekawskim typem , to chwilę później ruszyłem w stronę dziewczyny.
- Mi co ty tu robisz?- nie siliłem się nawet na przywitanie.
- Li? Co ty tu robisz?- pierwszy raz ktoś tak mnie nazwał
- Ja przyjechałem się pościgać a ty?- nie chciałem jej okłamywać i mam nadzieję, że ona też tego nie zrobi.
- Bo ja ten organizuje te wyścigi?- już chciałem coś powiedzieć, ale jak na złośc kazano wszystkim uczestnikom wyścigu udać się na linię startu.
Wystartowaliśmy, napoczątku jechałem z tyłu. To była moja taktyka. Na ostatnim zakręcie wyprzedziłem wszystkich i wygrałem. Następnie wszystko działo się bardzo szybko. Mi przytulającanie i gratulująca, jakaś bójka, dom Mi, opatrywanie mi ran przez nią. A ostatnie co pamiętam to pocałunek jej ciepłych warg na moim policzku.

*****************************************************************************
Przepraszam, że rozdział dodaje tak późno. Brak weny.
Ale udało się. Mamy siostrę Lucy Milę, która namąci w życiu Liama
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
       
                                                            Lofciam

czwartek, 1 stycznia 2015

#4

         ◄Lucy's POV ►
Przez całą noc nie mogłam zasnąć... Nie wierzyłam,że będę kiedyś mieszkać z One Direction. W ich domu dało się wyczuć ciepło spowodowane ich wielką przyjaźnią. Jeszcze nigdy nie widziałam takich przyjaciół, gdyby była taka potrzeba skoczyliby za sobą w ogień.  Nie wiedziałam dlaczego chcieli abyśmy tu mieszkały. Było to dla mnie nowe odczucie, a może zapomniane. Czułam, że im na mnie zależy. Ostatnio czułam się tak przy Justinie. Możecie sobie pomyśleć jakim cudem czułam się przy nim dobrze. Na początku było idealnie później wszystko się spierdoliło. Poczułam, że muszę coś zagrać. Widziałam w salonie fortepian. I oto takim sposobem stałam przed jakże pięknym instrumentem. Kochałam jego dźwięk. Moje palce powoli muskały kolejne klawisze.

Od razu rozpoznałam tą melodię, kiedy byłam na skraju wykończenia. Caroline zawsze mi ją śpiewała nie obróciłam się a słowa same płynęły mi z ust.

*Skies are crying
I am watching
Catching teardrops in my hands
Only silence as it's ending,
Like we never had a chance
Do you have to, make me feel like
There's nothing left of me?

You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper
Go on and try to tear me down
I will be rising from the ground
Like a skyscraper!
Like a skyscraper!

Już miałam zaczynać kolejne linijki tekstu, kiedy poczułam że ktoś koło mnie siada. Był to Harry, chłopak do którego miałam tak wiele pytań. Teraz siedział obok mnie i wlepiał we mnie te jego hipnotyzujące zielone tęczówki. Widziałam w nich strach, zakłopotanie i szczęście.
-Mam coś na twarzy?- spytał i zaśmiał się.
-Nie, po prostu zamyśliłam się. Przepraszam- czułam jak na moje poliki wlewa się purpura. Twarz zakryłam włosami, a on ponownie się zaśmiał. Jego śmiech nie był denerwujący, tylko taki przyjemny. Nie wiem ile siedzieliśmy w ciszy, ale ona nie przeszkadzała przynajmniej mi. Lecz tą ciszę przerwał Harry.
-Bardzo ładnie śpiewasz.- i znowu czułam jak na moje poliki wkrada się purpura. Jak on to robił, że tak łatwo mnie zawstydzał. Nie wiedział co powiedzieć nikt nigdy mi nie powiedział, że mam ładny głos.
-Dziękuje-wypłynęło mi z ust zanim jeszcze o tym pomyślała. Widziałam w jego oczach zmieszanie. Chyba nie wiedział co powiedzieć, tym razem to ja przerwałam ciszę, może nie zupełnie. Wtuliłam się w idealny tors Harr'ego. Bałam się, że mnie odepchnie, ale on tylko wzmocnił swój uścisk. I wtedy popłakałam się ja małe dziecko, a on tylko mnie uspokajał. Cieszyłam się, że nie pytał się co się stało tylko był. Siedzieliśmy tak długo rozmawialiśmy o swoim dzieciństwie, miłości, porażkach, wygranych. Czułam się jakbyśmy znali się całe wieki.
-Luc. A czym zajmuje się ta Caroline?- bałam się tego pytania, ale stwierdziłam że powiem im prawdę.
-Carls pracuje na strzelnicy. Jest tam instruktorką.- widziałam, że go zatkało. Nie dziwię się. Pewnie spodziewał się odpowiedzi typu: sekretarka, nauczycielka, modelka itp. 
-łał. - tylko tyle zdołał powiedzieć. Następnie pożegnaliśmy się i poszłam spać. była 3 nad ranem. Kurwa ile my tam siedzieliśmy. Z jednej strony byłam w kurzona z drugiej cieszyłam się, że tak miło spędziłam ten czas.
O 9 jadłam z chłopakami śniadanie zrobione przez naszego Harolda. Uwielbiałam go tak nazywać. Po śniadaniu pojechaliśmy wszyscy spakować rzeczy moje i Oli. Wcześniej poprosiłam Car, aby zabrała z stamtąd całą moją broń. Trochę nam to zajęło bo około 4 godzin. Bardzo się cieszyłam, że będę teraz miała przy sobie osoby, którym na mnie zależy. Po spakowaniu wszystkiego do dwóch vanów, pojechaliśmy do nich. Na podjeździe stało ferrari, oni nie wiedzieli o co chodzi. Kiedy drobna blondynka wyszła z samochodu a ja rzuciłam się jej na szyję. Mimo, że nie widziałyśmy się dzień bardzo mi jej brakowało.
-Hej, gdzie masz bagaże?- spytałam zaniepokojona i zdziwiona, że nie ma żadnych kartonów i walizek.
-Firma przeprowadzkowa mi to przywiezie.- dla niej te wszystkie luksusy były normą dla mnie nie.
-Może byś nas przedstawiła.-usłyszałam głos Zayna na moich plecach.-Tak, tak. Więc tak to jest Caroline, a to są Harry,Louis, Liam, Niall, Zayn i Ola moja przyjaciółka.- dziwnie się czułam mając Olę i Car pod jednym dachem. Po rytuale powitania zanieśliśmy wszystkie rzeczy do Lofciam ♥pokoi. Ja miałam na samym dole obok Harr'ego, Ola obok Nialla na piętrze a Car obok Liama obok Oli.
Do wieczora uporałyśmy się ze wszystkim. Ciągle coś mi nie pasowało w tym pokoju. Nagle mnie olśniło biurko było postawione koło ściany. Niektórym może by to nie przeszkadzało, ale mnie tak. Szybkim ruchem postawiłam je naprzeciwko okna  i czułam się spełniona. Następnie poszłam do salonu i zauważyłam, że wszyscy siedzą i jedzą pizzę. Wkurzyło mnie to nawet mnie nie zawołali.
-Dlaczego mnie nie zawołaliście?- powiedziałam i usiadłam obrażone. Oni nie wiedzieli co zrobić, ale  oczywiście nasz wszechmogący Hazza. Zaczął mnie łaskotać, wyrwałam mu się i zaczęliśmy biegać. Niestety w pewnym momencie potknęłam się a Harry biegnący tuż za mną nie zauważył tego i chwilę później oboje leżeliśmy na ziemi niebezpiecznie blisko siebie. Harry się uśmiechnął i ...

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Oto i mamy 4. Jak myślicie pocałują się?
Na samym początku życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku i aby ten rok był lepszy od poprzedniego. Chcę jeszcze podziękować za ponad 100 wejść na tego bloga, jest to dla mnie bardzo motywujące. Ale szkoda, że nie piszecie komentarzy :(.
W wielu głowach może się pojawić pytania skąd Caroline ma tyle pieniędzy. Tego się dowiecie w swoim czasie. 
Przepraszam za wszystkie błędy, nie chce mi się tego sprawdzać. 
* Demi Lovato - Skyscraper
Lofciam♥
Szablon by S1K